— Co się zmieniło?
Spojrzałam mu w oczy.
— Ty odszedłeś.
Zamilkł.
— Kiedy z mojego życia zniknął człowiek, któremu przez cały czas próbowałam udowadniać swoją wartość, nagle zostało mi bardzo dużo siły. Zaczęłam inwestować ją w siebie.
Pokazałam kolejne zdjęcie.
Stałam przed budynkiem w otoczeniu kilku kobiet.
— To pracownia „Druga Szansa”. Uczymy kobiety zawodów, pomagamy im znaleźć pracę, odzyskać dokumenty i wyjść z trudnych relacji. Mamy kursy szycia, dekoracji, pracy w drewnie i podstaw obsługi komputera.
Patrzył na fotografię dłużej niż wcześniej.
— Ty tym wszystkim się zajmujesz?
— Tak.
— Jesteś dyrektorem?
— Jedną z osób kierujących. Mamy zespół.
Przysunął twarz do ekranu.
— A skąd wzięłaś pieniądze?
— Na początku pracowałam sama i oszczędzałam. Później zdobyłam grant. Z czasem pojawili się partnerzy.
— I wszystko zrobiłaś sama?
— Nie. Takie stwierdzenie byłoby nieuczciwe wobec ludzi, którzy mi pomagali. Ale zaczęło się ode mnie.
Przez dłuższą chwilę oglądał fotografie w milczeniu.
— Nigdy nie mówiłaś, że marzysz o czymś takim.
— Mówiłam.
— Kiedy?
— Wielokrotnie. Nie słuchałeś.
Twarz mu stężała.
— Nie mogłem wiedzieć wszystkiego.
— Nie mogłeś. Ale mogłeś pytać.
Przesunęłam zdjęcie.
