Etap 1 — „No i co, teraz gryziesz się z żalu?”
— No i co, teraz gryziesz się z żalu? — zapytał.
Spojrzałam na niego i przez krótką chwilę zobaczyłam nie mężczyznę stojącego przede mną dzisiaj, lecz tamten wieczór sprzed dziesięciu lat.
Wtedy wypowiedział niemal takie same słowa.
Tylko z zupełnie innej pozycji.
Stał przy szafie i pakował do walizki koszule, które przez wszystkie lata naszego małżeństwa prasowałam mu przed pracą.
Na dnie leżały skarpetki starannie zwinięte parami, kilka krawatów i fotografia z naszej pierwszej wspólnej podróży.
Pamiętam ją dokładnie.
Oboje byliśmy na niej młodsi, opaleni i przekonani, że wszystko, co najlepsze, dopiero przed nami.
— Jeszcze zrozumiesz, kogo straciłaś — powiedział wtedy, zasuwając walizkę.
Siedziałam na brzegu łóżka i z całych sił próbowałam się nie rozpłakać.
— Być może — odpowiedziałam.
A w środku chciałam krzyczeć:
„Ja nie chciałam cię stracić. Chciałam tylko, żebyś pozostał człowiekiem, za którego wychodziłam za mąż”.
Teraz stał przede mną w drogim, ale wyraźnie pogniecionym płaszczu.
