Na kolejnym kilka kobiet siedziało przy długim stole.
Pośrodku stała starsza pani z medalem przypiętym do ubrania.
— To moja mama. Otworzyliśmy filię w naszej dzielnicy. Prowadzi zajęcia z gotowania i domowych przetworów.
— Przeprowadziłaś ją do siebie?
— Nie. Mieszka niedaleko. Ale teraz widujemy się prawie codziennie.
Wskazał inne osoby.
— A one?
— Mój zespół.
— Wyglądają na szczęśliwe.
— Wiele z nich po raz pierwszy od dawna poczuło, że może samodzielnie wybierać swoje życie.
Oddał mi telefon.
— Czyli przez cały ten czas byłaś zajęta.
