Po 10 latach zapytał, czy żałuje. Pokazała mu swoje życie

— Nie dzięki twojemu odejściu. Dzięki temu, że musiałam uratować samą siebie.

Odwrócił wzrok.

— Zawsze potrafiłaś ładnie mówić.

— Kiedyś się z tego śmiałeś.

— Kiedyś byłem głupi.

— Teraz też nie zmieniłeś się aż tak bardzo.

Niespodziewanie się roześmiał.

Tym razem naprawdę.

Po raz pierwszy od początku rozmowy jego śmiech nie brzmiał sztucznie.

— Teraz cię poznaję.

— A ja ciebie już nie.

— Źle?

— Nie. Dobrze.

Staliśmy przy ruchomych schodach i ludzie musieli nas omijać.

Podniosłam torby z ławki.

— Muszę już iść.

— Zaczekaj.

— Co?

— Mógłbym kiedyś przyjechać do twojego ośrodka?

Zmarszczyłam brwi.

— Po co?

— Nie wiem. Chciałbym zobaczyć, co zrobiłaś.

— To nie jest wystawa mojego życia.

— Rozumiem.

— I nie chcę, żebyś tam przychodził z ciekawości albo po to, żeby się ze mną porównywać.

— Nie zamierzam.

— Więc po co?

Długo szukał słów.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *