Mąż chciał przejąć firmę żony. Dokumenty ujawniły prawdę

Tego samego dnia podpisaliśmy umowę z „Siewiernym Konturem”. Bez „Magistral Plus”, bez przemówienia Artioma o odwadze i bez dodatkowego podwykonawcy za 14 800 000 rubli rocznie.

Marina Olegowna przyniosła później ostateczny kosztorys i pokazała, że w wariancie zaproponowanym przez Artioma marża spadała niemal o połowę.

Nie był to więc rozwój.

Był to prezent dla jego kolegi finansowany kosztem mojej firmy.Kontrola zakończyła współpracę Artioma z firmą
Wewnętrzne postępowanie trwało tydzień. Artiom nie przedstawił pisemnego wyjaśnienia.

Zamiast tego przysłał wiadomość, w której określił całą sytuację jako „rodzinną nagonkę” i zażądał ode mnie publicznych przeprosin.

Prawnicy dołączyli wiadomość do dokumentacji postępowania. Kilka dni później Artiom sam zaproponował rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron.

Wcześniej zdążył zapowiedzieć, że „porozmawia z partnerami”, „otworzy wszystkim oczy” i „pokaże, kto naprawdę przyniósł firmie pieniądze”.

Żaden z partnerów nie potwierdził jednak chęci spotkania z nim.

Porozumienie podpisał w tej samej sali konferencyjnej, w której po bankiecie chciał zostać ze mną sam i domagał się wyprowadzenia pozostałych osób.

Marina Olegowna odebrała ostatnią przepustkę, Andriej sprawdził zwrot sprzętu, a ja podpisałam dokumenty w imieniu pracodawcy.

Wszystko odbyło się spokojnie, niemal rutynowo.

Najgłośniejszym dźwiękiem w pomieszczeniu był klik długopisu, kiedy Artiom złożył podpis.

Przy drzwiach zatrzymał się jeszcze na chwilę.

– Bardzo pożałujesz tego, co zrobiłaś, Wika – powiedział, ale w jego głosie nie było już dawnej pewności.

– Powiedziałeś to na bankiecie, później na recepcji i w swoim piśmie. Jak dotąd rezultat jest jeden: firma działa bez ciebie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *