— Złożyłam odpowiednie dokumenty. Prawnik potwierdził, że procedura zakończy się w ciągu tygodnia.
— Przez ciebie stracę transakcję!
— W takim razie jej nie zawieraj.
— Liczyłem na ciebie!
— W tym właśnie problem.
Roman podniósł głos.
— Obiecałaś pomagać rodzinie!
— Pomagałam.
Zrobiłam krótką przerwę.
— Przez dwanaście lat.
— I teraz przez jedno zdanie wszystko zniszczysz?
— Nie przez jedno zdanie.
Ścisnęłam mocniej telefon.
— Przez dwanaście lat, podczas których traktowaliście moją pomoc jak obowiązek.
Roman zmienił temat.
— Mama powiedziała, że zrobiłaś scenę na jubileuszu.
— Nie zrobiłam sceny.
— Przyjechałaś bez zaproszenia.
Zamilkłam.
— Ty też tak uważasz?
Roman nic nie odpowiedział.
Wiedział przecież, że zostałam zaproszona.
Dwa tygodnie przed uroczystością mama sama do mnie zadzwoniła i poprosiła, żebym pomogła wybrać zegarek dla ojca.
Ojciec osobiście przesłał mi adres i godzinę.
A teraz cała rodzina zachowywała się tak, jakbym wdarła się na cudze przyjęcie.
— Rom — powiedziałam zmęczona. — Czy ty choć raz w życiu zapytałeś siebie, ile zrobiłam dla was wszystkich?
— Sama chciałaś pomagać.
To zdanie zabolało bardziej, niż się spodziewałam.
— Nie.
Po raz pierwszy powiedziałam prawdę tak wyraźnie.
