Obudziłam się z pulsującym bólem głowy, jakby ktoś uderzył mnie od środka czaszki.
Lampka stojąca obok łóżka nadal była zapalona i rzucała matowe, żółte światło na moją sypialnię. Przez kilka sekund nie rozumiałam, dlaczego mam gorzki smak w ustach ani dlaczego moje ręce i nogi wydają się takie ciężkie.
Wtedy zauważyłam otwarte drzwi garderoby.
Wszystkie wieszaki były puste.
Zniknęła szampańska suknia, którą zamówiłam na galę charytatywną Grand Horizon Group.
Nie było też moich diamentowych kolczyków, złotej bransoletki po babci, obrączki ślubnej oraz zaproszenia z wygrawerowanym moim imieniem:
**Vivian Albright.**
Spróbowałam wstać, ale moje ciało ledwo reagowało.
