— Nie.
Odpowiedziałam bez wahania.
— Po prostu przestałam tłumaczyć, dlaczego mnie boli.
— My nie uznajemy twojej odmowy.
To zdanie było tak absurdalne, że przez chwilę nie wiedziałam, co powiedzieć.
W końcu odpowiedziałam:
— Nie musicie jej uznawać.
— Co?
— Wystarczy, że ją usłyszycie.
Rozłączyłam domofon.
Minutę później mama zadzwoniła ponownie.
Nie odebrałam.
Po raz pierwszy od wielu lat pozwoliłam jej stać przed zamkniętymi drzwiami.
Etap 3. Roman i poręczenie
Następnego dnia zadzwonił Roman.
Tym razem odebrałam.
Nie przywitał się.
— Ty rozumiesz, co zrobiłaś?
— Tak.
— Bank już wysłał powiadomienie.
Jego głos był napięty.
— Wycofałaś się z poręczenia.
