— Dlaczego?
Mój głos był już spokojny.
— Sami ustaliliście cenę. Tylko nie w rublach. W poczuciu winy.
Mama zacisnęła usta.
Po chwili natychmiast wróciła do sprawy Romana.
— Przez ciebie straci biznes.
— To jego biznes.
Odpowiadałam rzeczowo.
— Jego kredyty. Jego odpowiedzialność.
— Jest twoim bratem!
— Właśnie dlatego pomagałam mu przez tyle lat.
Zrobiłam krótką pauzę.
— Ale bycie moim bratem nie daje mu dożywotniego dostępu do mojego konta.
Mama zmieniła argument.
— Katia mówi, że pozbawiłaś dzieci przyszłości.
— Katia może sama opłacać ich edukację.
— Nie może!
— W takim razie musi wybrać tańszy program.
Po drugiej stronie zapadła długa cisza.
W końcu mama powiedziała:
— Zmieniłaś się.
