2022 — kolejny kredyt Romana.
2023 — edukacja siostrzeńców.
2024 — remont domu rodziców.
2025 — jubileusz.
Patrzyłam na liczby i coraz wyraźniej rozumiałam, że nie chodziło nawet o dwadzieścia dwa miliony.
Nie sama kwota była najgorsza.
Najbardziej bolało coś innego.
Przez dwanaście lat ani razu nikt nie zapytał mnie, czego chcę ja.
Kiedy miałam dwadzieścia cztery lata, dostałam pierwszą naprawdę dobrą pensję.
Mama powiedziała wtedy:
— Teraz dobrze zarabiasz. Pomóż ojcu spłacić dług.
Pomogłam.
Rok później Roman poprosił o pieniądze na samochód.
— To nie dla zabawy — zapewniał. — Będę nim pracował. Wszystko ci oddam.
Nie oddał.
Katia właśnie urodziła drugie dziecko.
Powiedziała:
— Włada, przecież rozumiesz. Dzieciom nie można odmawiać.
