Mąż chciał przejąć firmę żony. Dokumenty ujawniły prawdę

Doskonale jednak wiedziała, że spółkę „Sokołowa Logistika” założyłam 17 sierpnia 2017 roku, jeszcze przed ślubem z Artiomem. On pojawił się w firmie później, kiedy sama zaproponowałam mu prowadzenie sprzedaży.

Na początku rzeczywiście pomagał. Potrafił rozmawiać z klientami, negocjować i przekonywać ludzi. Wydałam mu pełnomocnictwo nr 2/25 z 15 stycznia 2025 roku, dzięki któremu mógł szybciej uzgadniać warunki handlowe i podpisywać wybrane zlecenia do kwoty 1 500 000 rubli.

Najważniejsze umowy nadal jednak przechodziły przeze mnie.

I właśnie to najbardziej go irytowało.

Podejrzany zapis w umowie
Dwa tygodnie wcześniej zobaczyłam w folderze roboczym projekt umowy z „Siewiernym Konturem”, który Artiom zmieniał bez uzgodnienia ze mną.

W dokumencie pojawił się nowy podwykonawca: spółka „Magistral Plus”. Firma miała otrzymać w outsourcingu obsługę trzech magazynów za 14 800 000 rubli rocznie.

Otworzyłam dane firmy i od razu zobaczyłam znajome nazwisko. Założycielem był Siergiej Łuniow, kolega Artioma ze studiów.

Siergiej już wcześniej pożyczał od naszej firmy pieniądze „na miesiąc”, a zwrot niemal całej kwoty zajął mu prawie rok. Po tamtej historii powiedziałam mężowi jasno, że firmy jego znajomych nie będą pojawiały się w moich kontraktach bez wcześniejszej weryfikacji.

– Znowu sprowadzasz wszystko do spraw osobistych – odpowiedział Artiom, kiedy zapytałam o „Magistral Plus”. – Łuniow to porządny facet. Zamyka część prac, a ja pokazuję Kowalowowi gotowy model. Nie przeszkadzaj mi budować dużego kontraktu.

– Wstawiłeś podwykonawcę na 14 800 000 rubli rocznie bez żadnej kontroli.

– Bo ty każdą ideę dusisz papierami. Wika, z tobą nie da się rozwijać. Kurczowo trzymasz się swojej pieczątki i myślisz, że biznes to księgowość.

Powiedział to w obecności Tamary Iljinicznej. Teściowa natychmiast się ożywiła.

– Artiom ma rację – stwierdziła, nie odrywając wzroku od talerza. – Mężczyzna widzi szerzej. Powinnaś być wdzięczna, że w ogóle zajmuje się twoją firmą. W małżeństwie wszystko jest wspólne.

– Udział w firmie nie stał się jego udziałem tylko dlatego, że wzięliśmy ślub – odpowiedziałam.

– Normalna żona tak nie rozmawia – ucięła Tamara Iljiniczna. – Sama go poniżasz, a potem się dziwisz, że próbuje udowodnić swoją wartość.

Zamiast kolejnej kłótni wybrałam dokumenty
Po tamtej kolacji przestałam dyskutować. Sprawdziłam pełnomocnictwo, pobrałam historię zmian dokumentu, zapisałam obie wersje umowy i skontaktowałam się z prawnikiem.

Potwierdzono mi to, co już wiedziałam: Artiom nie miał uprawnienia do podpisania głównego kontraktu, a pełnomocnictwo można było odwołać po powiadomieniu zarówno jego, jak i podmiotów, wobec których reprezentował firmę.

Na bankiet nie przyjechałam po to, żeby robić awanturę.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *