Babcia zmarła sześć lat wcześniej.
Nie zdążyłam się z nią pożegnać.
— Dlaczego dajesz mi to dopiero teraz?
Ojciec odpowiedział:
— Bo po jubileuszu zrozumiałem, że jeśli znowu będę milczał, już nigdy sobie tego nie wybaczę.
Spojrzałam na niego.
— Mogłeś wtedy mnie ochronić.
— Tak.
— Ale tego nie zrobiłeś.
— Nie zrobiłem.
Jego szczerość nie przyniosła mi ulgi.
Czasami przyznanie się do winy nie leczy rany.
Tylko potwierdza, że rana naprawdę istniała.
— Nie potrafię ci dziś wybaczyć.
— Nie proszę.
— I nie zamieszkasz ze mną.
— Rozumiem.
— Ale możesz czasami zadzwonić.
Ojciec uniósł wzrok.
— Jeśli będziesz mówił prawdę.
Skinął głową.
