“Fiona.”
Odwróciłem się.
Zauważyłem, że schronisko Victora było puste.
Reklama
Victor stał przy tylnych schodach w czystym, ciemnym płaszczu. Obok niego stał czarny SUV, którego nie rozpoznałem.
Ścisnęło mnie w żołądku. „Czyj to samochód?”
Zanim zdążył odpowiedzieć, pani Bell wysiadła z samochodu od strony kierowcy.
„Pożyczyłem od mojego siostrzeńca” – powiedziała. „Victor chciał pożegnać się z twoją matką, żeby Mark nie robił scen. Poszliśmy na jej grób”.
Spojrzałem na płaszcz Victora.
„Czyj to samochód?”
Reklama
Dotknął rękawa, zawstydzony. „Też pożyczone”.
Potem zobaczyłem medalion w jego dłoni.
„Skąd wziąłeś naszyjnik mojej mamy? Znam go ze zdjęć.”
Jego kciuk przesunął się po wgniecionej srebrnej krawędzi. „Dała mi to Stephanie”.
„Ten medalion zaginął”.
„Nie” – powiedział Victor. „Powiedziała ci, że tak”.
“Dała mi to Stephanie.”
Reklama
Poczułem ucisk w piersi. „Dlaczego moja matka dałaby ci swój medalion?”
„Ponieważ to ja jej to dałem jako pierwszy”.
Spojrzałam na niego. „Kiedy?”
„Myślę, że jak miała dziesięć lat. Może nawet mniej” – powiedział. „Miała zły dzień. Powiedziałem jej, że jeśli to założy, będzie mogła udawać, że idę obok niej”.
Pani Bell spuściła wzrok.
