Pokój zdawał się kurczyć.
Owen napisał, żebym nie konfrontowała Charliego. Kazał mi za nim pójść. Zobaczyć coś na własne oczy. A potem sprawdzić pod luźną płytką pod małym stolikiem w jego pokoju.
Bez wyjaśnień.
Tylko instrukcje.
Po raz pierwszy od pogrzebu do środka weszła wątpliwość – napisana ręką mojego syna.
Podziękowałam pani Dilmore i wyszłam. Przez chwilę prawie zadzwoniłam do Charliego, ale list był jasny.
„Idź za nim.”
Pojechałam więc do jego pracy i czekałam.
Wysłałam mu wiadomość: „Co na obiad?”
Odpisał po kilku minutach: „Późne spotkanie. Nie czekaj.”
