Chłopak spojrzał na mnie z autentycznym podziwem.
„Na serio?”
Elena zamknęła oczy.
„Victor, idź do swojego pokoju.”
„Ale…”
„Proszę.”
Posłuchał.
Gdy tylko drzwi się zamknęły, odwróciła się do mnie.
„Czy masz pojęcie, co oznaczał twój podpis?”
Nie odpowiedziałam.
„Czy wiesz, ile rozmów kwalifikacyjnych zakończyło się w momencie, gdy pracodawca sprawdził moje referencje? Czy wiesz, co oznacza słowo „oszustwo” obok nazwiska specjalisty finansowego?”
„Dochodzenie…”
„Nie było dochodzenia.”
Jej głos drżał.
„Był raport, który podpisałeś.”
Poczułam się, jakby ktoś wyssał powietrze z pokoju.
„Co się naprawdę stało?”
Znów się roześmiała.
Tym razem jej oczy napełniły się łzami.
„Teraz pytasz?”
Nie próbowałem się bronić.
Bo nie było wyjścia.
„Tak”.
Długo mi się przyglądała.
Potem powiedziała:
„Znalazłam brakujące pieniądze”.
I po tych czterech słowach całe moje życie zaczęło się walić.
Część druga: Dokument, którego nigdy nie powinienem był podpisać
Elena nie zaprosiła mnie, żebym usiadł.
Stałem w jej wąskim korytarzu w mokrym płaszczu i garniturze wartym kilka tysięcy lewów, a ona stała naprzeciwko mnie z miną kogoś, kto musiał się tłumaczyć przed ludźmi, którzy z góry uznali, że za długo kłamie.
„Ile pieniędzy?” zapytałem.
„Kiedy zauważyłem ten przekręt – około ośmiuset tysięcy euro”.
Zaparło mi dech w piersiach.
„Niemożliwe”.
„Dokładnie to samo mówili mi inni”.
