„Jeszcze nie wiem”.
Victor wzruszył ramionami.
„Dobrze. Ale teraz mamy jajka”.
Tym razem wszyscy troje się roześmialiśmy.
Elena nie przyjęła od razu.
Zajęło jej to trzy tygodnie.
Trzy tygodnie, w ciągu których prawnicy sfinalizowali ugodę.
Trzy tygodnie, w ciągu których firma oficjalnie przyznała się do błędu.
Trzy tygodnie, w ciągu których osobiście podpisałam list do pracowników.
Nie napisałam go jako suchej firmowej notatki.
Napisałam prawdę.
Że jedna z naszych pracownic zgłosiła nadużycie.
Że system, który miał ją chronić, obrócił się przeciwko niej.
Że kierownictwo – w tym ja – nie zadało wystarczającej liczby pytań.
Kilku członków zarządu mnie ostrzegło.
„To przyznanie się do słabości”.
