— Trzymaj się, Margaret.»
Zamarłem.
Nigdy nie powiedziałem mu, jak się nazywam.
«Co powiedziałeś?»
Ale już odchodził.
Zadzwoniłem po niego, ale po prostu raz spojrzał do tyłu, zanim zniknął w kierunku drzew.
Wstrząśnięty wróciłem do samochodu.
Wtedy zauważyłem zdjęcie Polaroid leżące na siedzeniu pasażera.
Zdjęcie przedstawiało małego chłopca w czerwonej koszuli z włosami wpadającymi mu do oczu i krzywym przednim zębem.
Daniel.
Nigdy wcześniej nie widziałem zdjęcia.
Na białej granicy był adres-a pod nim moje imię.
Natychmiast zadzwoniłem do byłego szeryfa, który prowadził pierwotne śledztwo.
Kiedy zobaczył zdjęcie Polaroida, cały kolor spłynął z jego twarzy.
«Skąd to masz?»zapytał.
«Czy znasz adres?»
Jego wyraz twarzy zaostrzył się.
«Margaret, nie idź tam.»
