Zamiast tego jechałem dalej.
Dwadzieścia mil później moja tylna opona eksplodowała.
Pociągnąłem za ramię i usiadłem płacząc, przytłoczony wspomnieniami, których próbowałem uniknąć przez dwie dekady.
Potem ktoś zapukał do mojego okna.
Starszy mężczyzna stał na zewnątrz w wytartym płaszczu i popękanych butach. Jego Siwa broda poruszała się na wietrze.
«Wszystko w porządku?»zapytał.
«Nie» — przyznałem.
Spojrzał na tył mojego samochodu.
«Masz koło zapasowe?»
«Tak.»
«Otwórz bagażnik.»
Bez innego pytania szybko i sprawnie zmienił oponę.
Kiedy skończył, wytarł ręce o szmatę i spojrzał na mnie oczami wypełnionymi smutkiem.
Potem powiedział cicho:
