Ale nie pozwoliła łzom popłynąć.
„A ty stoisz w moim domu i pytasz, czy…”
Nie wiedziałam, co powiedzieć.
Prowadziłem firmę zatrudniającą ponad cztery tysiące pracowników.
Występowałem przed komisjami parlamentarnymi.
Negocjowałem umowy warte setki milionów.
I nigdy nie czułem się taki mały.
Z pokoju dziecięcego dobiegło ciche skrzypnięcie.
Wiktor prawdopodobnie słuchał.
Zdjąłem płaszcz.
Nie dlatego, że planowałem zostać.
Ale dlatego, że nagle zrobiło mi się strasznie gorąco.
„Daj mi dwadzieścia cztery godziny”.
Elena pokręciła głową.
„Nie”.
„Proszę”.
„Już czekałam”.
„Tym razem nie będziesz czekał na próżno”.
Uśmiechnęła się gorzko.
„To musi brzmieć przekonująco w sali konferencyjnej”.
Przyjąłem cios.
„Więc mi nie wierz”.
Wyjąłem telefon.
„Wierz tylko w to, co ja”.
Zadzwoniłem do Nelly.
Odebrała natychmiast.
„Panie Pietrow? Zarząd pyta…”
„Nelly, odwołujesz wszystko na dziś i jutro, prawda?”
„Wszystko?”
„Wszystko. I Iwan Belczew z audytu wewnętrznego dzwonił do mnie. Osobiście. Bez wiedzy Georgiego Władowa.”
Zapadła cisza.
„Rozumiem.”
