Wtedy moja matka w końcu przemówiła.
„Ona nie jest meblem w domu, który można przemeblować.”
Aaron wyglądał na zawstydzonego.
Bez wyrzutów sumienia.
Wtedy mój telefon zawibrował.
Wiadomość od mojej prawniczki, pani Lane.
Przy bramie głównej. Policjant ze mną, zgodnie z prośbą.
Gerald zauważył ekran i parsknął śmiechem.
„Zadzwoniłeś na policję w sprawie rodziny?”
Otworzyłem drzwi wejściowe.
Pani Lane weszła do środka niosąc teczkę.
Policjant stał tuż za nią.
„Nie” – powiedziałem. „Zadzwoniłem do nich, bo Aaron zmienił wczoraj adres korespondencyjny pięciu krewnych mieszkających w tym domu”.
Gerald rozchylił usta.
Wtedy pani Lane spojrzała na Aarona.
„A ponieważ ktoś próbował zgłosić tę nieruchomość jako wspólne mieszkanie małżeńskie w celu zaciągnięcia pożyczki”.
CZĘŚĆ 3
Aaron wpatrywał się w folder, jakby ten pojawił się znikąd.
„Ta pożyczka nie była ostateczna” – powiedział.
Poczułem ucisk w żołądku.
Więc to była prawda.
Pani Lane otworzyła pierwszy dokument.
