Małe, mokre, trzęsie się. Patrzy cicho, jakby prosiło. Podniosłem je. Brudna, ciepła kulka futra. W ogóle się nie broniło, tylko się wtuliło. Wracałem z pracy, przechodziłem obok sklepu. I było — leżało tak po prostu, jakby na mnie czekało. „Tylko na parę dni” — szepnąłem do żony. „Mama nas zabije. Schowamy go w schowku, tam jest ciepło”.
Teściowa — zimna jak poranny szron. Wszystko według planu: kolacja o szóstej, sprzątanie o siódmej. Emocje zabronione. Mieszkała z nami, a ja już prawie pięćdziesiątka. Drugie małżeństwo, bez złudzeń, ale z nadzieją na spokojną, czułą bliskość. Nadja — dobra, jasna. Jej matka — jak mur.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
